Czołson napisał(a):
Do pierwszego, to mało jest festiwalów, na których nie ma opóźnień. Rok temu było dużo gorzej, chociaż i tak dobrze - do 1h. W porównaniu np. z One Love Sound Fest to to jest pikuś, tam wpóścili na koncerty z 2h opóźnieniem i w rozrachunku East West Rockers miało grać o 2:30, a grało trochę przed piątą xD
Bisy nie były chyba, aż tak wymuszone. Podaj przykłady kiedy były wymuszone, bo byłem na większości koncertów i coś mi się nie kojarzy. A tak w ogóle to artyści wiedzą już wcześniej czy będą grali bis, czy nie. Tylko najlepsze zespoły je grają (popatrz sobie czy jak schodzą ze sceny czy odłączają kable, bo jak nie to oznacza, że za moment po zapowiedzi znowu wrócą)...
ok, rozumiem ale np. na scenie green nie było z tym problemu, wiadomo ze nie ogarnełam wszystkich koncertów na wszystkich scenach bo to nie było możliwe, ale akurat za każdym razem jak trafiałam właśnie na green stage, zespół wpisany w rozkład na daną godzinę, wchodził maksymalnie 10 minut później. Ok, może tam było mniej sprzętu do ogarnięcia, nie wiem, nie znam się.
Jeśli chodzi o ilość festiwali na których nie ma opóźnień, to jest ich bardzo dużo. Niestety mam tylko przykłady tych nie reggae'owych, a ze i na innych bywam to porównuję.
Co do bisów, to przykładem wydaje mi się 1-STOP EXPERIENCE, chociaż może się mylę bo stałam dość daleko, więc nie do końca słyszałam krzyki publiczności.
Natomiast piszesz, ze tylko najlepsze zespoły grają bisy? heloł, to w takim razie zespół, który zapowiadali ze sceny jako spełnienie ich marzeń i to ze zostawili go na sam koniec festiwalu do najlepszych nie należy?