Kolejki to była istna porażka, ale to nie do końca wynikało z winy organizatorów. Racja- zdecydowanie ZA MAŁO kas!!! ja akurat miałem to szczęście, że zjawiłem się w czwartek w południe, z karnetem w kieszeni i spędziłem jedyne 2 godziny w kolejce na pole. Ale miałem też wątpliwą przyjemność spędzić trochę czasu w piątkowej kolejce do kas przedfestiwalowych, kiedy dotrzymywałem towarzystwa jednemu koleżce, który dojechał dzień później. To było jakieś wybitne nieporozumienie. Kolejka która miała z jakieś 40 metrów długości a stojąc w niej w ogóle się nie przesuwaliśmy bo motłoch walił bokami tworząc tłum pod kasami, albo podnosił te metalowe części płotu, żeby się nie przecisnąć prawą stroną. Zjawisko jedyne w swoim rodzaju- kiedy stoisz w kolejce, a ludzie wchodzą przed ciebie, zamiast jak przystało, ustawiać się na końcu. I to tworzy taki mechanizm, który udziela się każdemu, kto stoi w miejscu 1,5h. W pewnym momencie puszczają nerwy i sam zaczynasz się pchać, bo czujesz, że jeśli tego nie zrobisz to po prostu nie wejdziesz do środka.
I wszystkie szlachetne ideały odchodzą w zapomnienie, bo jesteś częścią szarej bezmyślnej pchającej się masy, w której każdy tylko myśli jak by tu się wpier#*lić przed kogoś.
Można by to rozwiązać w bardzo prosty sposób. Wystarczy zatrudnić myślących ludzi do obsługi, którzy mają przeszkolenie w postępowaniu z tłumami. Świetnie jest to rozwiązane np. w muzeach w Londynie czy w Berlinie, gdzie przed kasami stoi dosłownie 3-4 ochroniarzy (serio tyle wystarczy). A ich zadaniem jest jedynie pilnowanie by nikt nie przeskakiwał przez małe stalowe płotki, tworzące korytarz na szerokość 2 os. wijący się zygzakiem w stronę kasy. W ten sposób nie ma bata, żeby się tworzył jakiś dziki tłum. Kolejka musi być- bo każdy idzie wyznaczonym torem. To nie jest filozofia, wystarczy odrobina chęci i osoby które potrafią ogarnąć trochę sytuacje.
Swoją drogą ta ochrona na polu namiotowym, też zasługuje na ostrą krytykę. Bo jak ktoś myśli, że desanty na nogach, kamizelka i latarka to jakieś atrybuty władzy to nie powinien pracować w ochronie. Panom się chyba pomyliło , bo mieli dbać o porządek, a nie zachowywać się jak by stanowili tam prawo. I do tego ta pobudka w poniedziałkowy poranek. Jakieś walenie patykami po namiotach i darcie ryja o 9:00 to lekka przesada.
No i to by było na tyle narzekania, bo co do reszty to absolutnie fenomenalna, dzika, 3dniowa rastabiba. Jeszcze powinienem wziąć ze 3 dni urlopu, żeby dojść do siebie. A nie siedzieć w pracy i narzekać na forum

. Do zobaczenia za rok. BLESS!