1. Największy ogień: Vavamuffin, Pow Pow, Rootz Underground (osobiscie strasznie podobało mi sie na Sound Systemie LSM + Rah Rah, ci z Rah Rah naprawde sa super, nie wiedziałem że grają taką super nute)
2.Najlepsza biba: to na pewno ta czwartkowa na molo, jeszcze przed festivalem. Ludzie grali na bębnach, ktoś spiewał, troche palenia i tak do 5 rano. Naprawdę było świetnie
3.Ludzie tacy jak: "Latarnia" koleś lekko uśmiechnięty i chodzący zygzakiem. Na każdym piątkowym koncercie stał przy barierkach z podniesioną pięścią do góry.
"Pozytywnie" - koleś który 24 na dobe krzyczał "po - zy - ty - wnie!"
4. Piana Party - nic dodać nic ująć
