Witam
To już nasza ósma 'Ostróda' zaczynając od edycji w 2006 roku (jeden rok musieliśmy sobie darować).
Jakoś zawsze też po Ostródzie swędzi mnie język, żeby swoje pochwały i żale wylać więc i tym razem trochę sobie postukam w klawiaturę

Zacznę od tego, że edycję uważam za bardzo udaną więc marudzenia będzie ilość znikoma (i chyba pomarudzę też na to co każdy tegoroczny festiwalowicz...).
Plusy to na pewno:- wykonawcy - w sumie mało którzy byli dla nas 'nowi', ale i tak się bardzo podobało. Brakowało może takich dziwnych kwiatów jak np. Gentleman's Dub Club z zeszłego roku, ale to kwestia gustu. Od zespołów dostaliśmy masę dobrej muzyki

- jeszcze raz w tym roku pochwalę nową lokalizację - chwała za powrót pola na teren festiwalu.
- duży wybór jedzenia na terenie festiwalu ! Z taką uwagą, że przy tej konkurencji jaka tam panowała co niektóre stoiska gastronomiczne mogły lekko zejść z ceny bo tanio nie było.
- obsługa toi-campu - super ! Co prawda w zeszłym roku też do tego nie miałem żadnych uwag, ale pojawiały się również negatywne opinie festiwalowiczów o ochronie czy pracownikach toicampu - jeżeli w tym roku ktoś będzie marudził to znaczy jednoznacznie, że problem jest z nim bo była naprawdę dobra atmosfera.
- zbieranie puszek - spoko akcja, którą zawsze lubiliśmy na Woodstocku

- malowanie kosmosu na ścianie !
- otwarta brama od strony miasta.
- brak kolejek przy odbiorze opasek - przyznaje bez bicia myślałem, że może być znowu problem kolejek - nie było. Szacun.
- dodatkowy telebim na 'wieży' dźwiękowców przed RedStage!!!!! Tego chyba nie było roku temu, a pomysł jest serio godny pochwalenia. Wreszcie pijąc piwko czy jedząc widać co się dzieje, mało tego widać było również z pola namiotowego !

- dużo dobrej atmosfery i wykręconych akcji (kiedy rozdawaliśmy na polu kwiaty złapane dzień wcześniej na koncercie Jafi, ludzie cieszyli się jakby wygrali w lotto

)
Minusy (właściwie trzy małe minuski, ale trochę sobie popiszę

):
- tam ta ram ta taaaaam... czyyyyyli - chyba każdy już wie.....
Strefa chillout a właściwie jej namiastka. Nie wiem czy warto tłumaczyć bo chyba każdy wie o co chodzi i wszystkie próby bronienia tego co było i tak mnie osobiście nie przekonają. Rok temu było najlepiej, było po prostu super profesjonalnie, a to coś co zrobił
T-Mobile... no cóż. Rozumiem, że dodatkowy sponsor zawsze na plus i w ogóle, ale trochę szkoda, że przez to nastąpiła taka przepaść jakości tego fragmentu festiwalu który od kilku edycji fajnie się rozwijał a tu nagle taki klops

Na dodatek jak chcieliśmy tam iść poleżeć około 11-12 to Pani ochroniarz nam nie pozwoliła 'bo zamknięte'. Ciągle zastanawiam się co było zamknięte? Kawałek ziemi? Palety? Leżaki? Wszystko leżało. Tylko my tam nie mogliśmy się położyć 'bo zamknięte'. Zrobiliśmy więc sobie chillout w innym koncie Czerwonych Koszar i o tym bękarcie zeszłorocznej strefy zapomnieliśmy

- cena piwa... idziesz wypić dwa piwka z puszki i płacisz 14 zł. Ceny dla bogaczy

. Serio. Nigdy nie zrozumiem tego, dlaczego sponsor daje taką cenę, przecież tego piwa wtedy nigdy nie zejdzie tyle gdyby było w normalnej cenie, wtedy nikt by nie wychodził i pił na terenie bo nie byłoby sensu tracić czasu na wyprawy do miasta. Dla mnie to zagadka wszystkich festiwali (oprócz Woodstocku bo tam cena piwa jest normalna).
-
TEN STRASZNY ŻUK NAPIERDZIELAJĄCY NA POLU 24 H NA DOBĘ!!!!!!!!!!!!!!! :-) No dobra, może nie 24h, ale i tak zdecydowanie za długo i za wcześnie zaczynał grać. Nie wiem czy ten soundsystem wychodzi od organizatorów czy od toicampu, czy ktoś to puszczał sam, ale serio - zginiesz w piekle ten który to wymyśliłeś

Tłumacząc o co chodzi - pole toicampu podzielono na rezerwacje i 'nie rezeracje', w związku z tym, że rezerwacja była rozbiliśmy się na pokazanym nam przez obsługę miejscu. Byłoby pięknie, blisko do prysznicy i toalet, gdyby nie to, że już pierwszej nocy zorientowaliśmy się, że tak szybko to sobie nie zaśniemy

. Wiem, że fajnie zasypiać przy dźwiękach muzyki, ale nie kiedy gra ona tak głośno, gra do 3-4 w nocy i zaczyna o 8-9... cały dzień w hałasie. Z pola uciekaliśmy jak tylko wcześnie się dało bo kilka dni na apapach i ibupromach na ból głowy to trochę przegięcie. Zaznaczam, że na polu spały też rodziny z dziećmi i ktoś mógł pomyśleć, że może oni potrzebują chociaż trochę ciszy w nocy albo rano. Śmieszną sytuację widzieliśmy kiedy jakiś chłopiec rano (około 9) coś krzyczał do mamy a ona do niego 'ciszej bo ludzie jeszcze chcą trochę pospać' na co dosłownie po sekundzie jep! z całej epy zaczyna lecieć muzyka z głośnika. Serio przekrzykiwanie się na polu żeby porozmawiać to kiepska sprawa. Żuk do wymiany
Organizatorom dziękujemy za udaną imprezę i życzymy powodzenia przy organizacji kolejnej bardziej okrągłej piętnastej edycji ORF !
Bless!